Wspomnienie lata

2010-12-16 12:51:23

Jest zimno, więc może wrócę wspomnieniami do naszych ostatnich wczasów. A były naprawdę gorące. We wrześniu dzięki Babci Hani wybraliśmy się do Grecji. Jak zwykle nie bez obaw. Agatka jak to ona potrafi doskonale rozłożyć na łopatki każdy nawet najbardziej misternie utkany plan. Przed wyjazdem masa przygotowań, zakupów i pakowania. Dla "młodej" zupełnie inny zestaw do spakowania niż roku poprzedniego. Jakoś dzięki sprytowi mamy uporaliśmy się dość sprawnie. W dzień wyjazdu wszystko jakoś w miarę się układało pomijając fakt, że jak zwykle wszystko trzeba było robić szybko. U nas nie zawsze to wychodzi. Na lotnisku zanotowaliśmy lekkie spóźnienie za sprawą stołecznych korków. Agatka trochę jęcząco trochę niepokojąco dojechała razem z nami. Na lotnisku po spotkaniu z dziadkami udało się Agatkę przywrócić do normalnej formy. Wylot lekko opóźniony, ale nie zatrwożyło to mojej córeczki, ponieważ znalazła sobie doskonałe miejsce na lotniskowym placu zabaw a później na przesuwanej podłodze. W samolocie jakoś luz. Spodziewaliśmy się koszmaru i wrzasków a Agatka jak to ma często w zwyczaju pozytywnie nas zaskoczyła. Spokojny lot i spokojne lądowanie. Grecja przywitała nas upalnym dniem. Formalności na lotnisku i transfer na lotnisko Agatka zniosła doskonale. Pełna radość z nowych doświadczeń. My troszkę zmęczeni i spoceni wyczekiwaliśmy już tylko zakwaterowania. Hotelik okazał się bardzo przyjemnym miejscem. Mieliśmy kilka zastrzeżeń do pokoju, ale i tak nic nie dało się wynegocjować w pierwszym tygodniu pobytu. Za to już pierwszego dnia wizyta na plaży. Pięknie!!! Cieplutka woda, piękne słoneczko, góry i święty spokój. Agatka była pod równie wielkim wrażeniem. Chętnie wskakiwała do wody i pluskała się na zmianę z rodzicami i dziadkami. Byliśmy zachwyceni.

Na Krecie planowaliśmy troszkę pozwiedzać. Wiadomo jak to jest z dzieciakami. Zwiedzanie nie zawsze jest możliwe. Moja żona podchodziła jednak do tego z dużą dozą optymizmu i na większość wypraw zabieraliśmy również Agatkę. Agatka z wyjątkiem górskich serpentyn drogę przechodziła pozytywnie. Na serpentynach przydawało się wiaderko :). Byliśmy zatem nad pięknymi zatoczkami, na malowniczych plażach i pięknych miasteczkach.

Jeśli chodzi o pobyt w hotelu to Agatka świetnie się tam zaaklimatyzowała. Pomimo swojej alergii zajadała stołówkowe jedzenie (zresztą bardzo smaczne). Nie wybrzydzając pozbyła się wszelkich oznak uczulenia. Nasza mała córeczka nie oparła się także urokowi lodów. Bardzo posmakowały zarówno te w wafelku jak i stołówkowe w miseczce.

Większość czasu spędzaliśmy jednak na plaży. Bawiliśmy się tam w budowanie zameczków, w jupi falupi, w bieganie, jedliśmy cuksy, jogurty, odkręcaliśmy kran z wodą, za co opierniczał nas jakiś stary Grek.

Jeśli chodzi o drogę powrotną to lot wyglądał tak samo fajnie jak na Kretę. Bez problemów dziecko przespało się w samolocie. Co prawda było troszkę narzekania że coś mnie boli (najbardziej uszka) albo że mi niedobrze (Aga ma chorobę lokomocyjną) ale to naprawdę było sporadyczne. Wszyscy jak najmilej wspominamy ten czas. Aga do niedawna na wspomnienie Grecji mówiła: "Jeszcze kiedyś tam pojedziemy" :). Pozdrawiamy i życzymy dużo ciepła w te mroźne dni.

 

TiA

Tagi: lato agatka matraszek tata dzieci wczasy wakacje

skomentuj (1)
Strona główna