Agatko moja kochana. Jak będziesz kiedyś szukała informacji czy chorowałaś na Ospę to oświadczam Ci uroczyście że w styczniu 2011 chorowałaś.
Nasza pociech wraz z liczną grupą przedszkolnych znajomych nabawiła się ospy. Zaczęło się nieśmiało od paru krosteczek, które nawet naszej doświadczonej lekarce ciężko było zdiagnozować. Każdy kolejny dzień przynosił jednak więcej swędzących krostek i czasami gorączkę. Dodatkowo młodziutka ma katar i okropny kaszel. Martwimy się z Gosią powikłań, którymi straszą w licznych artykułach. Podajemy oczywiście leki i staramy się złagodzić nieprzyjemne swędzenie. Czy to da pożądany efekt? Mamy nadzieję. Pomijając fakt strachu przed powikłaniami to Agatka wygląda dość zabawnie. Cała jest w kolorowe plamki od Gencjany i Pudrodermu. Smarowanie dla Agi nie jest niczym przyjemnym. Krzyczy przy tym okropnie. Dodatkowo wczoraj upapraliśmy okropnie wykładzinę przy tych całych zabiegach i zanim poszliśmy spać to czekało mnie jeszcze szorowanie odplamiaczem. Taki los starego ojca J. Gosia w związku ze swoim stanem (o tym, kiedy indziej) obawia się zarażenia, pomimo że już chorowała. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo to by oznaczało kolejny stres. A ja stresu nie znoszę i staram się ich unikać. Tak czy owak Ospa trwa i mamy nadzieję na rychły koniec.
Pozdrawiamy
TiA
skomentuj (0)