Zastanawiam się nad sensem tego całego przedszkola. Od czasu ostatniego wpisu, czyli ospy Aga była zdrowa w sumie 2 tygodnie. A tak ciągle kaszel, katar, gorączka na zmianę i w różnej konfiguracji. Oczywiście i przedszkolanki i lekarze powiedzą, że to normalne, wszyscy tak mają i trzeba przeczekać. Ale ja nie chcę czekać. Nie jestem tak odporny psychicznie żeby Ciągle przyjmować jako naturalne coś anormalnego. Stres i ciągłe analizowanie rzeczywistości nastraja mnie pesymistycznie. Gosia twierdzi, że jestem inny i w ogóle. No a jak nie być innym jak dziecko choruje, żona w ciąży ciągle narażona jest na działanie wirusów a ja siedzę w pracy i wracam na tyle zmęczony, że mam dość wszystkiego. Na dodatek czuję się bezradny i czasem zagubiony. Tak lubię jak Agatka szaleje, bawi się, tańczy i jest zadowolona z życia. Uwielbiam, kiedy Gosia z nami żartuje, jest odprężona i niczym się nie stresuje. Takich chwil ostatnio brakuje. Nie mamy do końca na to wpływu, bo jak zapobiec chorowaniu czy problemom z ciążą? Każdy na to się uskarża i już. Ja czekam teraz dni, kiedy dzieci będą siedziały już we dwójkę obok nas i będą żartowały sobie zapominając o całym świecie z jego ubytkami.
Jeśli chodzi o rozwój Agi to pomimo chorób postępuje on w szaleńczym tempie. Kocham patrzeć jak wysiłki przedszkolanek, żony i moje nie idą na darmo. Agatka czasami w swojej głowie tworzy sformułowania i analizy przewyższające zdolność ich artykulacji. Wiem, że ona jest bardzo mądra. Ma takie świadome oczka i takie uczuciowe podejście do rodziny. Bardzo bym chciał żebyśmy mieli jak najbliższe i najbardziej zaciśnięte więzy. Żebyśmy świadomie budowali nasz domek z kart posklejany miłością. Wiadomo. Jak ktoś budował domek z kart to wie że jak się go tworzy to czasem coś się rozpadnie. Trzeba dużo cierpliwości i ostrożnych ruchów. Ja wiem, że te starania zaprocentują. Tak kocham moje dziewczynki. Wiem, że one kochają mnie. Tylko niech już nie chorują.
Junior nie wiadomo jeszcze, co ukrywa między nogami. Są prognozy, że to Hania. Ja jeszcze nie kupiłbym za swoje kieszonkowe różowego ubranka. Bogu dzięki na razie ciąża przebiega prawidłowo. Młodziutkie jest wyjątkowo ruchliwe i dokucza Gosi kopniakami. Ma charakterek. Mam nadzieję, że odpuści troszkę po porodzie.
Pozdrawiamy
AGW
Tagi: ciąża, choroba, tata, agatka, matraszek
skomentuj (0)