Trzecie urodzinki Agatki 2011-05-04 15:32:45

Urodzinki Agatki były obchodzone w tym roku z iście królewskim rozmachem. Trwały od końca marca do połowy kwietnia. Była impreza dla rodzinki, osobna dla znajomych dzieciaków, była też impreza w przedszkolu dla kolegów i koleżanek ze „szkolnej ławy”, a jeszcze osobne urodzinki u dziadka Tomka i babci-cioci. Masakra organizacyjna. Jak zwykle gro prezentów musieliśmy wymyślać my. Z tym wymyślaniem to nie jest taka łatwa sprawa bo Agatka ma już wszystko co by sobie mogła wymarzyć i czym chciała by się bawić. Oczywiście dla mamusi nie ma rzeczy niemożliwych, więc sporo się wymyśliło. Podstawowe prezenty to rower i hulajnoga. Pierwsze mobilne urządzenia pozwalające osiągać nieosiągalne. Agatce pomysł się od razu spodobał i z niecierpliwością oczekiwała na swoje święto. Największych emocji przysporzyła impreza rodzinna, bo prezenty zacne i pierwsza ciekawość do zaspokojenia. Było bardzo sympatycznie a Agatka otoczona kochającymi babciami oddała się cała świętowaniu. Na imprezce byli dziadkowie z Ursynowa, babcia z Przasnysza, ciocia Marta i wujek Krzysio z całą rodzinką Głąbików. Był, zatem mały gwar, byli upragnieni goście i wyczekiwane prezenty. Kolejne imprezy nie były objuczone takim bagażem oczekiwania. Przedszkolne święto chyba napawało pewną dozą nieśmiałości i wątpliwości, bo już parę dni wcześniej pojawiły się komentarze w stylu: „nie chcę urodzin w przedszkolu” lub „nie chcę nosić korony”. Jednak sam dzień przedszkolnych harców już był ok. Agatka otrzymała piękny pluszowy prezent a dzień był pełen atrakcji. Kolejną tak naprawdę wartą opisania imprą były urodzinki ze znajomymi. Przyszło troszkę dzieciaków. Trzeba było odliczyć oczywiści e dzieci chore lub te, których rodzice chorowali lub pracowali. Jednak byli Radki, Cichońscy, Igorek z tatą no i my :). Dzieciaki zrobiły w pokoju Agtaki niezły armagedon. Wszystkie zabawki były tam gdzie zazwyczaj ich nie ma :) Już tylko po tym można oszacować że zabawy była przednia. Jeśli chodzi o zaplecze gastronomiczne to wszystkie smakołyki przygotowywała mama z babcią Anią. I każdemu smakowało. Pora ogłosić wszem i wobec że Agatka ma 3 lata!!!

Tagi: urodzinki agatki dziecko impreza kinderbal

skomentuj (0)

Wieści 2011-03-09 11:15:03

Wiadomo już z arabską dokładnością, że w brzuchu u naszej żonki i mamusi jest dziewczynka. Ja powoli oswoiłem się z tą myślą a Agatka oswojona była już od zarania :). Oczywiście cała rodzina się cieszy, a niektórzy tylko starają się cieszyć bardziej niż cieszą się faktycznie. Ze swojej strony romantyka i nałogowca przytulasowego odczuwam satysfakcję. Agatka jest teraz bardzo wdzięczną córeczką chętnie rozdzielającą całusy i uściski dla taty. Mogę, zatem domniemać, że w przypadku drugiej dziewczynki sytuacja będzie się lubiła powtarzać. Odczuwam podekscytowanie niebawem mającym się pojawić nowym członkiem rodziny. Takim małym promyczkiem. Ciekaw jestem wszystkiego. Jak będzie wyglądała, czy będzie zdrowa, czy nie będzie bardzo płakała, czy będzie miała temperament jak Aga itd. Już teraz wiem że kocham ją bardzo. I Agatka też ją kocha. Ciągle rozmawia i śpiewa do brzuszka. Często zagaduje o dzidzi i powtarza, że się cieszy, że to będzie dziewczynka. Jestem z niej dumny. Taka już jest duża i tak dużo wie.

Bogu dzięki dwa dni temu stwierdzono, że Aga jest zdrowa. Hmm. Chwilowa kwarantanna, powrót do przedszkola i ciekaw jestem jak długo błogostan bezwirusowy potrwa. Śmiem siać obawy, że maksymalnie 2 tygodnie. Taki już los z tym przedszkolem. No, ale nasze dziecko się o nie upomina, więc nie zabronię jej zabawy i nauki. A gdybym zabronił to bym chyba mógł się nazwać oryginalnym :)

Pozdrawiamy

 

Tata i Agata

Tagi: dziecko rodzeństwo agatka matraszek choroba

skomentuj (0)

Ciągle chora 2011-02-23 15:31:58

Zastanawiam się nad sensem tego całego przedszkola. Od czasu ostatniego wpisu, czyli ospy Aga była zdrowa w sumie 2 tygodnie. A tak ciągle kaszel, katar, gorączka na zmianę i w różnej konfiguracji. Oczywiście i przedszkolanki i lekarze powiedzą, że to normalne, wszyscy tak mają i trzeba przeczekać. Ale ja nie chcę czekać. Nie jestem tak odporny psychicznie żeby Ciągle przyjmować jako naturalne coś anormalnego. Stres i ciągłe analizowanie rzeczywistości nastraja mnie pesymistycznie. Gosia twierdzi, że jestem inny i w ogóle. No a jak nie być innym jak dziecko choruje, żona w ciąży ciągle narażona jest na działanie wirusów a ja siedzę w pracy i wracam na tyle zmęczony, że mam dość wszystkiego. Na dodatek czuję się bezradny i czasem zagubiony. Tak lubię jak Agatka szaleje, bawi się, tańczy i jest zadowolona z życia. Uwielbiam, kiedy Gosia z nami żartuje, jest odprężona i niczym się nie stresuje. Takich chwil ostatnio brakuje. Nie mamy do końca na to wpływu, bo jak zapobiec chorowaniu czy problemom z ciążą? Każdy na to się uskarża i już. Ja czekam teraz dni, kiedy dzieci będą siedziały już we dwójkę obok nas i będą żartowały sobie zapominając o całym świecie z jego ubytkami.

 

Jeśli chodzi o rozwój Agi to pomimo chorób postępuje on w szaleńczym tempie. Kocham patrzeć jak wysiłki przedszkolanek, żony i moje nie idą na darmo. Agatka czasami w swojej głowie tworzy sformułowania i analizy przewyższające zdolność ich artykulacji. Wiem, że ona jest bardzo mądra. Ma takie świadome oczka i takie uczuciowe podejście do rodziny. Bardzo bym chciał żebyśmy mieli jak najbliższe i najbardziej zaciśnięte więzy. Żebyśmy świadomie budowali nasz domek z kart posklejany miłością. Wiadomo. Jak ktoś budował domek z kart to wie że jak się go tworzy to czasem coś się rozpadnie. Trzeba dużo cierpliwości i ostrożnych ruchów. Ja wiem, że te starania zaprocentują. Tak kocham moje dziewczynki. Wiem, że one kochają mnie. Tylko niech już nie chorują.

 

Junior nie wiadomo jeszcze, co ukrywa między nogami. Są prognozy, że to Hania. Ja jeszcze nie kupiłbym za swoje kieszonkowe różowego ubranka. Bogu dzięki na razie ciąża przebiega prawidłowo. Młodziutkie jest wyjątkowo ruchliwe i dokucza Gosi kopniakami. Ma charakterek. Mam nadzieję, że odpuści troszkę po porodzie.

 

Pozdrawiamy

 

AGW

Tagi: ciąża, choroba, tata, agatka, matraszek

skomentuj (0)

Rodzeństwo 2011-01-13 09:58:11

No właśnie…Rodzeństwo. Jako że różni nas z Agą różnica pokoleń to mamy także zupełnie inne spojrzenie na temat brzuszka Gosi. Otóż w czerwcu pojawi się nowy członek naszej rodzinki. Ktoś dla nas teraz wyjątkowy i magiczny. Można go tak scharakteryzować, ponieważ już jest, ale przecież go niema. Pozostaje w sferze domysłów, wątpliwości i oczekiwań. Może najpierw przedstawię swój punkt widzenia. Ja postrzegam tego małego ludzika brykającego w brzuszku jako kogoś, na kogo długo czekałem. Bardzo chciałbym żeby szczęśliwie znalazł (ten ktoś) swoje miejsca w naszej rodzince. Dużo oczekuję zapewne po drugim dziecku, ale wiem, że ono nie zawiedzie oczekiwań. Nie zawiodła ich Agatka, bo przecież realizuje nasz plan. Plan żeby się kochać i o siebie dbać. Żeby mieć siebie nawzajem. Zawsze marzyłem o takiej rodzince z dwójką dzieci. Chciałem się realizować jako ojciec i mąż. Na pewno nie brakuje u mnie także wad, które dyskredytują mnie jako ojca. No, ale kto ich nie ma. Troszkę boję się strony finansowej, trochę obawiam się o moją cierpliwość często nadszarpniętą przez Agę. No, ale co? Czy nie żyjemy po to żeby dać innym życie i zapewnić im bezpieczeństwo? Mi taka rola by odpowiadała. No wiadomo. Fajnie by było jak by był to chłopiec. Zawsze taka więź między ojcem i synem była dla mnie czymś wyjątkowym. Myślę, że w rzeczywistości znaczyłoby to dla mnie dużo więcej. Z drugiej strony, jeśli była by to Hanusia to na pewno powstała by fajna więź pomiędzy nią a Agą. Ciężko wyrokować. Wiem jednak, że jestem ciążą zachwycony. Może tego tak nie pokazuję, ale jest to dla mnie coś, co dopełni moje oczekiwania względem życia. Teraz pozostaje oczekiwać…

Jeśli chodzi o Agę to nie do końca wiem, co jej w głowie siedzi. Czy ma jakieś obawy i wątpliwości związane z rodzeństwem? Wiadomo jest jeszcze młodziutka. Zaledwie trzy latka być może nie upoważniają do wielkich refleksji. Wiem jednak, że jeśli nie przemyślenia to za „naszą” ciążą kryje się u niej wiele emocji. Bardzo żywiołowo reaguje na brzuch i często go całuje i przytula. Śpiewa także dla swojego młodszego rodzeństwa. Agatka stała się bardzo opiekuńcza w stosunku do mamy. Często zwraca jej uwagę że nie powinna czegoś robić bo ma dzidzię w brzuszku. Zaskakuje nas swoją mądrością i spostrzegawczością. Agatka, jeśli się zapytamy to odpowiada, że cieszy się z rodzeństwa. Bardzo chciałaby siostrę. Tutaj jest między nami drobna rozbieżność J. Istnieje też obawa, że jak będzie brat to i radość nie będzie taka duża. Hmmm…Tyle wątpliwości. Nie wiemy do końca jak może zachować się Agatka w nowej sytuacji. Myślę, że ona sama też tego nie wie. Póki co widać, że się cieszy. I życzę sobie i jej żeby optymizm jedynie wzrastał…

Tagi: ciąża, agatka, rodzeństwo

skomentuj (1)

Ospa 2011 2011-01-11 15:13:45

Agatko moja kochana. Jak będziesz kiedyś szukała informacji czy chorowałaś na Ospę to oświadczam Ci uroczyście że w styczniu 2011 chorowałaś.

Nasza pociech wraz z liczną grupą przedszkolnych znajomych nabawiła się ospy. Zaczęło się nieśmiało od paru krosteczek, które nawet naszej doświadczonej lekarce ciężko było zdiagnozować. Każdy kolejny dzień przynosił jednak więcej swędzących krostek i czasami gorączkę. Dodatkowo młodziutka ma katar i okropny kaszel. Martwimy się z Gosią powikłań, którymi straszą w licznych artykułach. Podajemy oczywiście leki i staramy się złagodzić nieprzyjemne swędzenie. Czy to da pożądany efekt? Mamy nadzieję. Pomijając fakt strachu przed powikłaniami to Agatka wygląda dość zabawnie. Cała jest w kolorowe plamki od Gencjany i Pudrodermu. Smarowanie dla Agi nie jest niczym przyjemnym. Krzyczy przy tym okropnie. Dodatkowo wczoraj upapraliśmy okropnie wykładzinę przy tych całych zabiegach i zanim poszliśmy spać to czekało mnie jeszcze szorowanie odplamiaczem. Taki los starego ojca J. Gosia w związku ze swoim stanem (o tym, kiedy indziej) obawia się zarażenia, pomimo że już chorowała. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo to by oznaczało kolejny stres. A ja stresu nie znoszę i staram się ich unikać. Tak czy owak Ospa trwa i mamy nadzieję na rychły koniec.

 

Pozdrawiamy

 

TiA

skomentuj (0)

Święta 2011-01-10 13:33:38

To już trzecie wspólnie spędzone święta. Nie będę się jednak rozwodził nad tym jakaż to panuje w święta rodzinna atmosfera. O tym napiszę później. Najpierw chcę zauważyć, że te całe sprzątanie i przygotowania psują wszystko, z czym sobie kojarzymy święta już od dziecięcych lat. Na zakupach kończy się magia a zaczyna zwyczajna proza życia. Jesteśmy zaganiani nie mając czasu żeby usiąść i powspominać np. poprzednie święta. Zaczynam rozumieć, co miała na myśli kiedyś babcia jak mówiła, że święta są dla dzieci. Jak patrzę na Agatkę to ona czerpie faktyczną radość z choinki, ozdabiania pierniczków czy ostatecznie prezentów. Nie przejmuje się tym, że dla kogoś prezent nie dojdzie na czas, że jeszcze trzeba spakować auto przed wyjazdem do dziadków, że zapomnieliśmy upiec sernik itp. Mnie osobiście to wkurza. Wiem jednak, że jeśli my dorośli nie przygotujemy jedzenia, choinki czy też nie posprzątamy to świąt po prostu nie będzie. Bo to wszystko, o czym wspomniałem stanowi o świętach w dużej mierze. Wracając do naszej rodzinki to przygotowania i wariackie papiery rodzinki przy wieczerzy mi się nie podobały. Wszystko na szybko i bez polotu. Wszyscy stajemy się częścią konsumpcojonistycznego świata pędząc na złamanie karku. A j chcę czasami powiedzieć stop. I wydaje mi się że czasami mi się udaje. Ja w tych świętach znalazłem całą masę pozytywnych chwil i aspektów. Ciągle patrzę na moją rodzinę (moją żonę i córeczkę) z podziwem. Że tak jakoś nam się wszystko fajnie układa. Że wkomponowujemy się krajobraz świąt. Kochamy się nawzajem i staramy się znajdować tą miłość w codzienności, mimo że czasami i tak jest jej ciągle mało. Agatka rośnie bardzo szybko uświadamiając przemijanie. Jednak święta pozwalają zatrzymać się, choć na chwilę i przyjrzeć osiągnięciom minionego roku. Wszystkim życzę żeby taką chwilę dla siebie znaleźli.

 

PS

 

Zapomniałem wspomnieć, że Agatka oczywiście bardzo nam pomagała w te święta. Pomagała mi sprzątać, robiła z mamą świąteczne ciasta i ozdabiała ciasteczka, ustawiała i ubierała choinkę, pisała samodzielnie list do św. Mikołaja. Wszystko to bardzo podobało się młodziutkiej. Oczywiście nasza mała przedszkolanka brała udział w „gwiazdce” organizowanej przez przedszkole. Było może troszkę płaczu, bo występy przed tak liczną widownią rodziców na pewno mogą przyprawić o tremę. Ostatecznie można jednak powiedzieć, że wszystko wyglądało słodko a tatę rozpierała duma.

Wydaje mi się, że to były pierwsze tak naprawdę świadome święta Agatki. Dostarczyły jej tak dużo emocji, że nie było czasu na jedzenie i inne podstawowe czynności. Liczyły się tylko święta i zabawa. Pierwszy raz w te święta razem śpiewaliśmy kolędy. Na razie troszkę nieudolnie. Może na następne wyjdzie lepiej. Trzymajcie kciuki…

 

Pozdrawiamy

 

GAW Matraszek

Tagi: miłość, święta, agatka, matraszek

skomentuj (0)

Wspomnienie lata 2010-12-16 12:51:23

Jest zimno, więc może wrócę wspomnieniami do naszych ostatnich wczasów. A były naprawdę gorące. We wrześniu dzięki Babci Hani wybraliśmy się do Grecji. Jak zwykle nie bez obaw. Agatka jak to ona potrafi doskonale rozłożyć na łopatki każdy nawet najbardziej misternie utkany plan. Przed wyjazdem masa przygotowań, zakupów i pakowania. Dla "młodej" zupełnie inny zestaw do spakowania niż roku poprzedniego. Jakoś dzięki sprytowi mamy uporaliśmy się dość sprawnie. W dzień wyjazdu wszystko jakoś w miarę się układało pomijając fakt, że jak zwykle wszystko trzeba było robić szybko. U nas nie zawsze to wychodzi. Na lotnisku zanotowaliśmy lekkie spóźnienie za sprawą stołecznych korków. Agatka trochę jęcząco trochę niepokojąco dojechała razem z nami. Na lotnisku po spotkaniu z dziadkami udało się Agatkę przywrócić do normalnej formy. Wylot lekko opóźniony, ale nie zatrwożyło to mojej córeczki, ponieważ znalazła sobie doskonałe miejsce na lotniskowym placu zabaw a później na przesuwanej podłodze. W samolocie jakoś luz. Spodziewaliśmy się koszmaru i wrzasków a Agatka jak to ma często w zwyczaju pozytywnie nas zaskoczyła. Spokojny lot i spokojne lądowanie. Grecja przywitała nas upalnym dniem. Formalności na lotnisku i transfer na lotnisko Agatka zniosła doskonale. Pełna radość z nowych doświadczeń. My troszkę zmęczeni i spoceni wyczekiwaliśmy już tylko zakwaterowania. Hotelik okazał się bardzo przyjemnym miejscem. Mieliśmy kilka zastrzeżeń do pokoju, ale i tak nic nie dało się wynegocjować w pierwszym tygodniu pobytu. Za to już pierwszego dnia wizyta na plaży. Pięknie!!! Cieplutka woda, piękne słoneczko, góry i święty spokój. Agatka była pod równie wielkim wrażeniem. Chętnie wskakiwała do wody i pluskała się na zmianę z rodzicami i dziadkami. Byliśmy zachwyceni.

Na Krecie planowaliśmy troszkę pozwiedzać. Wiadomo jak to jest z dzieciakami. Zwiedzanie nie zawsze jest możliwe. Moja żona podchodziła jednak do tego z dużą dozą optymizmu i na większość wypraw zabieraliśmy również Agatkę. Agatka z wyjątkiem górskich serpentyn drogę przechodziła pozytywnie. Na serpentynach przydawało się wiaderko :). Byliśmy zatem nad pięknymi zatoczkami, na malowniczych plażach i pięknych miasteczkach.

Jeśli chodzi o pobyt w hotelu to Agatka świetnie się tam zaaklimatyzowała. Pomimo swojej alergii zajadała stołówkowe jedzenie (zresztą bardzo smaczne). Nie wybrzydzając pozbyła się wszelkich oznak uczulenia. Nasza mała córeczka nie oparła się także urokowi lodów. Bardzo posmakowały zarówno te w wafelku jak i stołówkowe w miseczce.

Większość czasu spędzaliśmy jednak na plaży. Bawiliśmy się tam w budowanie zameczków, w jupi falupi, w bieganie, jedliśmy cuksy, jogurty, odkręcaliśmy kran z wodą, za co opierniczał nas jakiś stary Grek.

Jeśli chodzi o drogę powrotną to lot wyglądał tak samo fajnie jak na Kretę. Bez problemów dziecko przespało się w samolocie. Co prawda było troszkę narzekania że coś mnie boli (najbardziej uszka) albo że mi niedobrze (Aga ma chorobę lokomocyjną) ale to naprawdę było sporadyczne. Wszyscy jak najmilej wspominamy ten czas. Aga do niedawna na wspomnienie Grecji mówiła: "Jeszcze kiedyś tam pojedziemy" :). Pozdrawiamy i życzymy dużo ciepła w te mroźne dni.

 

TiA

Tagi: lato agatka matraszek tata dzieci wczasy wakacje

skomentuj (1)

Księga Gości